Pokazywanie postów oznaczonych etykietą au pair. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą au pair. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 marca 2018

PRZEDŁUŻAĆ CZY NIE PRZEDŁUŻAĆ?

11

        Bardzo długo zastanawiałam się czy przedłużyć mój pobyt w Stanach Zjednoczonych. Dla jednych decyzja wydaje się być oczywista, ponieważ przebywanie tutaj jest spełnieniem marzeń. Niekoniecznie. W moim przypadku jednak doskwiera tęsknota oraz fakt, że nie do końca czuję się tutaj komfortowo. Moim błędem było porozmawianie z rodziną goszczącą w kwestii przedłużenia programu. Teraz zarówno oni oraz dzieci przekonani są, że zostanę dłużej. Będę musiała im przekazać, że zmieniłam zdanie.
      18 lutego poleciałam do Polski na tydzień. Minęło niespodziewanie szybko, kilka dni spędziłam z Mamą, kilka z Tatą, jednego dnia pojechałam do Wrocławia wykonać swój kolejny tatuaż. Przypomniało mi to o słynnym przysłowiu "Wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu." Rozmawiałam z rodzicami wiele razy, z rodzeństwem również. Na ten moment wracam do domu wraz z końcem mojego 13 miesiąca (13 miesiąc to Travel Month). W tym przypadku mój brat będzie mógł mnie odwiedzić i będziemy mogli podróżować razem. Starałam się wypisać kilka "za" i "przeciw" co tylko pogorszyło moją sytuację, bo mam więcej "za" pobytem w Stanach aniżeli "przeciw". Co z tęsknotą? Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak płakałam opuszczając mój kraj. Podczas żegnania się z rodzicami pękało mi serce. To właśnie wpłynęło na moją ostateczną decyzję. Nie zamierzam się męczyć, świat stoi przede mną otworem i zawsze mogę tu wrócić. Jeszcze 5 miesięcy przede mną + travel month, więc jeszcze dużo zdążę zrobić i zwiedzić. Wiem, że moja rodzina goszcząca uszanuje moją decyzję, najbardziej szkoda mi będzie opuścić najstarszą z dzieci, bo wiem jak bardzo jest do mnie przywiązana. Rok jest jednak dla mnie wystarczający, po powrocie do Polski zamierzam podróżować po Europie.


            Jestem ciekawa waszej opinii. Co byście zrobili? Jaka byłaby wasza decyzja? 

Czytaj dalej »

sobota, 20 stycznia 2018

PLUSY I MINUSY BYCIA AU PAIR

6


Nie mogę uwierzyć, że 7 lutego minie już 6 miesięcy mojego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Muszę przyznać, że mimo wielu wspaniałych chwil zdarzyły się również takie, o których wolałabym zapomnieć. Chciałabym wam przedstawić jak program Au Pair wygląda z mojej perspektywy, może się okazać, że ma tyle samo wad ile zalet. Zaczynajmy!

MINUSY:

TĘSKNOTA ZA DOMEM: Gdybym miała opisać jak bardzo tęsknie za domem nie starczyłoby mi słów. Wydaje mi się, że jest to najgorsza część wyjazdu, zostawić swoich bliskich na rok czy nawet dłużej. Pierwsze 2 miesiące były najcięższe, ale fakt, że starałam się rozmawiać z rodziną prawie codziennie sprawił, że przetrwałam ten najcięższy okres. 
RADA: Rozmawiaj z rodziną, znajomymi jak najczęściej a nawet nie odczujesz, że ich obok Ciebie nie ma!

MIESZKANIE Z PRACODAWCĄ/RODZINĄ GOSZCZĄCĄ: Uznaję to za wadę jak i zaletę, ponieważ mieszkanie z rodziną goszczącą ma swoje plusy. Czasami jednak czuję się niezręcznie kiedy kończę pracę i znikam do swojego pokoju. Mam wrażenie, że powinnam jeszcze zostać z nimi, pobawić się z dziećmi, pomóc. Kolejnym aspektem jest dzień wolny, kiedy zwyczajnie potrzebuję odpocząć. Dzieci potrafią wejść do pokoju, narobić hałasu, przerwać to na czym aktualnie się skupiam, czy nawet obudzić po długiej nocy. Moim rozwiązaniem jest organizowanie czasu poza domem, spędzanie czasu ze znajomymi. 
RADA: Kiedy masz czas wolny staraj się go jak najlepiej organizować.

NIGDY NIE WIESZ NA KOGO TRAFISZ: Jeśli chodzi o mój przypadek, to lepiej trafić nie mogłam. Moja rodzina goszcząca mimo swoich wad jest najwspanialsza pod słońcem i nie wyobrażam sobie ich zostawić. Jednak nie każdy jest takim szczęściarzem i mimo rozmów na Skype, Whatsapp'ie rodzina może okazać się zupełnie inna od tej, którą sobie wyobrażaliście.
RADA: Podczas rozmów na Skype staraj się pytać jak najwięcej, nawet o te najmniejsze szczegóły, żebyś nie była zaskoczona po przyjeździe do domu rodziny goszczącej.

PLUSY:

PODRÓŻOWANIE: Zdecydowanie największy plus programu Au Pair. Będąc w Polsce nie mogłabym sobie pozwolić by zwiedzić Boston czy Nowy Jork. Bycie Au Pair zdecydowanie to umożliwia, w szczególności kiedy mieszkasz blisko większego miasta.
RADA: Organizuj swój czas i staraj się oszczędzać, abyś mogła sobie pozwolić na podróże w miejsca, które są od Ciebie bardziej oddalone typu Hawaje, Alaska itp.

NAWIĄZYWANIE PRZYJAŹNI: Nie zliczę ile osób poznałam po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych oraz z jakich krajów one pochodzą. Program Au Pair umożliwia poznawanie ludzi z całego świata, czy to Azja, Europa, Ameryka Północna, Południowa a nawet Australia. Po zakończonym programie będziesz mogła podróżować do miejsc, wiedząc, że tam, gdzieś znajduje się osoba, z którą przeżyłaś niezapomniany rok!
RADA: Nie bądź nieśmiała i staraj się rozmawiać jak najwięcej.

POPRAWA JĘZYKA: Wyjeżdżając do Stanów Zjednoczonych wiedziałam, że mój język angielski jest na bardzo dobrym poziomie, jednak pobyt tutaj poszerzył moje słownictwo oraz poprawił mój akcent.
RADA: Postaraj się przełamać barierę językową i rozmawiać jak najwięcej!

Okazuje się, że program Au Pair ma tyle samo minusów co plusów, ale jednak muszę go polecić, ponieważ daje wam bardzo wiele możliwości. Wracając do Polski będziecie bogatsi o bagaż doświadczeń i wspomnień, a tego nikt wam nie może odebrać.








Czytaj dalej »

niedziela, 13 sierpnia 2017

TRAINING SCHOOL

0
Po 13 godzinach lotu, godzinie na lotnisku JFK oraz godzinie jazdy autobusem w końcu dotarłam do Au Pair Training School. Na nogach byłam ponad 30 godzin więc wzięłam prysznic i ruszyłam prosto do łóżka.
Następny dzień, śniadanie 7:30. W tym tygodniu było prawie 500 Au Pair więc byliśmy podzieleni na dwie grupy: A i B.
Muszę przyznać, że wybór był dosyć spory, ale ja zdecydowałam się na bajgla oraz kubek owoców. Każdego dnia.


Jeśli chodzi o obiad to nie zawsze mi smakował, ale może jest spowodowane nieprzystosowaniem się do amerykańskich przypraw.


Zajęcia wbrew pozorom były bardzo interesujące, jako że Nicole, nasza nauczycielka, mówiła o przykładach z życia wziętych. Poza tym była doświadczoną nianią. Przy okazji poznałam wielu interesujących ludzi np. Ashley z Południowej Afryki, z którą miałyśmy wiele wspólnych tematów.
Campus należał do Hofstra University w Hempstead, NY. Jest bardzo ładny, do stołówki nie jest daleko. 10 minut zajmuję dojście z miejsca, w których spałyśmy do klas, w których odbywały się zajęcia.






Czytaj dalej »

niedziela, 23 lipca 2017

Gifts for the host family

7
Wylot za dwa tygodnie, walizki kupione, prezenty dla rodziny goszczącej również. Wiedziałam, że łatwo nie pójdzie, bo tak, jak oni niewiele wiedzą o mnie, tak ja niewiele wiem o nich. Zdecydowałam się postawić na klasykę, choć jeden z prezentów zdecydowanie wyróżnia się z tłumu. 
Zacznijmy od dzieci:
  • Dziewczynka (6 lat): 


W tym przypadku zdecydowałam się na kolorowankę z motywem Polski. Klocki z motywem ludowym dopełniają zestaw, który zamierzam wręczyć sześciolatce.
Kolorowanka: http://www.empik.com/
Klocki z motywem ludowym: https://folkstar.pl/

  • Chłopiec (3 lata):
Zakup prezentu dla trzyletniego chłopca sprawił mi kłopot. Chciałam podarować mu coś, co nie tylko bawi, ale i uczy. Po dłuższych poszukiwaniach zdecydowałam się na kolorowanki polsko-angielskie. 


Kolorowanki polsko-angielskie: https://dedalus.pl/

  • Dziewczynka (8 lat):
Czas na prezent, który wyróżnia się z tłumu. Dobrym prezentem dla ośmioletniej dziewczynki nie będą kolorowanki, kucyki, lalki. Po rozmowie z Au Pair, która aktualnie przebywa z rodziną postawiłam na... FISZKI. Chciałabym nauczyć ją podstawowych zwrotów w języku polskim, dlatego twierdzę, że jest to dobry pomysł. 

Fiszki: https://www.fiszki.pl/

To wszystko co podaruje dzieciom, nie licząc słodyczy. Rodzicom goszczącym zdecydowałam się dać wspólny prezent. Postawiłam na zestaw ludowy - dwa kubki + herbata, książka kucharska w języku angielskim oraz magnes z Krakowa. 




  • Słodycze:
Zdecydowałam się na Michałki kokosowe oraz Mieszankę Krakowską od Wawela. Planuję dokupić krówki oraz Ptasie Mleczko.

Czytaj dalej »

sobota, 1 lipca 2017

Your visa has been approved!

0
Nie taki diabeł straszny jak go malują!
Zacznijmy od początku...
Nie jestem w stanie powiedzieć jak bardzo jestem rozczarowana polskimi kolejami. Pochodzę z Leszna w województwie wielkopolskim, więc droga do Warszawy zajmuje mi ponad 4,5 godziny, wliczając przesiadkę w Poznaniu. Zdecydowałam się pojechać dzień wcześniej, jako że nie było takiego połączenia, które pozwoliłoby mi stawić się w ambasadzie o godzinie 10:30. W Warszawie miałam być o 13:26, a ostatecznie byłam przed 16. Najprawdopodobniej było to spowodowane nawałnicami, przez co połamane drzewa leżały na torach. Pierwszy posiłek jadłam o 7 rano przed wyjazdem, a kolejny po godzinie 17, bo pociąg nie posiadał wagonu barowego, ani ja nie miałam czasu by pójść do sklepu w momencie przesiadki. Mój błąd, że nie zdecydowałam się wziąć prowiantu ze sobą. Krążyłam po Warszawie szukając wegańskiej restauracji, którą odwiedziłam podczas mojego poprzedniego pobytu, lecz na chęciach się skończyło, nie znalazłam. Zdecydowałam się zamówić pizzę w restauracji "CZYLI". HA! Cała pizza dla mnie! I tak dzień się skończył, bo nie miałam już energii by pozwiedzać. 
Czy tylko ja się tak stresowałam idąc do ambasady? Zacznijmy od tego, że rozmowa była na 10:30, a ja już o 7:00 byłam na nogach. Pomijając fakt, że z apartamentu do ambasady miałam 10 minut pieszo. Trafiłam bez problemu, jednak przed budynkiem stały dwie kolejki, jedna (krótsza) prowadziła do głównych drzwi, druga znaczne dłuższa po wizy dyplomatyczne. Weszłam do środka, jeden z urzędników sprawdził mój paszport, kolejnym krokiem była kontrola bardzo podobna do tej, która przeprowadzana jest na lotnisku. Ponadto, każdy aplikujący o wizę musi oddać wyłączony telefon, dostaje numer, po rozmowie może go odzyskać. Kolejne okienko to sprawdzenie paszportu, kolejny z urzędników sprawdza dokument ze zdjęciem wydrukowany ze strony, w której aplikujemy o wizę. Dostajemy wlepkę z kodem kreskowym i kierujemy się do kolejnego okienka, by zeskanować odciski palców. Pani przekazuje numer i kierujemy się do kolejnego już ostatniego okienka, ALE trzeba poczekać w kolejce. Na szczęście w tej części pomieszczenia były krzesła. Wszystko idzie bardzo sprawnie. W momencie zajęcia miejsca była 10:45 a numer, który był wyświetlany na tablicy to A132. Moim był A174. Mniej więcej o 11:15 przyszła moja kolej. Pani konsul rozluźniła atmosferę już pierwszym zdaniem."Hi! How are you?". Potem zadawała pytania, które dotyczyły miejsca pobytu, doświadczenia z dziećmi, iloma dziećmi się będę opiekować, co planuje po powrocie, co chcę studiować. I tyle! Usłyszałam to magiczne zdanie: "Your visa has been approved! Have a great year!". 
Tak jak dzień rozpoczął się wspaniale, tak polskie koleje znowu zdecydowały mi się go zepsuć. Pociąg powrotny miał być o godzinie 14:19. Ostatecznie wyjechałam przed 18:00, a w Lesznie byłam o 01:00 w nocy, bo musiałam jeszcze poczekać na przesiadkę w Poznaniu.
Wnioski:
  1. Nie polecam podróży polskimi kolejami. 
  2. Stres związany z wizytą w ambasadzie jest całkowicie zbędny.

 Źródło: http://archiwum.radiozet.pl/tags/view/Wiadomosci/Polska/Warszawa

Czytaj dalej »

czwartek, 8 czerwca 2017

Waiting for the appointment!

3
Przyszedł czas, w którym w końcu wypełniłam podanie o wizę J-1. Przyznam się, że dokumenty dostałam miesiąc temu, bądź nawet wcześniej, ale ze względu na maturę oraz intensywną naukę zdecydowałam się to przełożyć na później. Pierwszym krokiem było zrobienie zdjęcia, a muszę przyznać, że nie jestem osobą, która z uśmiechem na twarzy idzie do fotografa. Samo wypełnianie podań oraz umówienie się na spotkanie zajęło mi niespełna dwie godziny. Zdecydowałam się pojechać do Warszawy, jako że zdaniem Cultural Care jest to miejsce, w którym jest wyższe prawdopodobieństwo, że tą wizę dostaniemy. Zdecydowałam się umówić na 30 czerwca, bo wcześniejsze terminy mi nie pasowały ze względu na wyjazd. Poza tym pierwsza dostępna data, która widniała w systemie to był 22 czerwca. Mam nadzieję, że spotkanie przebiegnie pomyślnie i 7 sierpnia spełni się moje marzenie. 
Miłego dnia! 









Czytaj dalej »

sobota, 18 marca 2017

PERFECT MATCH

1
Jak z pewnością można się domyślić, moim perfect match'em jest rodzinka nr 3. Rozmawialiśmy dwukrotnie, najpierw z całą rodziną, później tylko z Host Mom. Druga rozmowa bardziej opierała się na pytaniach dotyczących dzieci, m.in czy poradziłabym sobie z przewijaniem pieluchy. Pokazała mi nawet kuchnię jak spytałam o gotowanie! Biorą Au Pair na wakacje, co jest dla mnie dużym plusem. Zimą na narty! Miasto nie jest duże, ale tylko pół godziny do Bostonu. Boston = Harvard University = moje marzenie. 

Pozostaje mi tylko zapłacić za program + ubezpieczenie, wypełnić wszystkie papiery, wypełnić podanie o wizę i mogę się w 100% przygotowywać do wyjazdu. 
EDIT:
Wylatuje 7 sierpnia - 123 days left! 

Let's the journey begin! 




Czytaj dalej »

wtorek, 14 marca 2017

Match #3

0
Host Mum - profession: ?
Host Dad - profession: ?
HK: Two girls: 8, 6 Boy: 2 
Location: Sharon, MA

I AM IN LOVE! 

Po pierwsze, zachęciła mnie już ich aplikacja. Trójka cudownych dzieciaków. Plan dnia głównie opierałby się na opiece nad najmłodszym. Starsze musiałabym zawieźć do szkoły, później odebrać. Po szkole pomóc przy zadaniach domowych. Poza tym małe prace domowe - sprzątanie po śniadaniu, przygotowywanie śniadania, snacks. 
Host Mum pracuje w większości w domu. Mówiła, że gdyby coś się działo zawsze może mi pomóc. 
Napisali do mnie maila i od razu rozmawialiśmy na Skype. Początkowo zadali mi pytania, o to dlaczego chcę być Au Pair,  później co lubię robić, jakie bym wzięła kursy, czy lubię gotować, czy mam prawo jazdy i ile jeżdżę. Jak pytałam o dzieciaki to Host stwierdził, że po nich pójdzie. Dzieciaki są wspaniałe, mimo że były zawstydzone. Zapytali też o mojego pieska, którego im pokazałam. Oni mają kota. Co najważniejsze, stres ze mnie zszedł po chwili, co bardzo dużo dla mnie znaczy. Czułam się swobodnie.

EDIT (15.03.2017): Napisali do mnie, że bardzo dobrze im się ze mną rozmawiało i myślą, że pasowałabym do ich rodziny. Dzisiaj bądź jutro mamy kolejnego Skype.  

Perfect Match? I hope so!




Czytaj dalej »

poniedziałek, 13 marca 2017

Match #2

0
HM - Profession: ?
HD - Profession: ?
HK: 3 girls - 7, 9, 11.
Location: Albuquerque, New Mexico

Pojawili się na moim profilu dosyć szybko po tym jak poprzednia rodzina zeszła mi z profilu. (Z poprzednią cały czas jestem w kontakcie, ale stwierdzili, że opuszczą mój profil, żebym mogła porównać sobie z innymi - W CC można mieć tylko jedną w danym czasie). Jeśli chodzi o dzieci to są to trzy dziewczyny, posiadające bardzo dużo zajęć pozalekcyjnych. Moim głównym zajęciem byłoby wożenie ich do szkoły i na zajęcia, a później odebranie. Poza tym to robienie drobnych prac domowych. Mieliśmy mieć Skype'a o 13, a jest 13.37 i zero odzewu, pomijając fakt, że to oni wyszli z inicjatywą. Lokacja wspaniała, lecz nie wiem czy dałabym radę z trzema dziewczynami w tym wieku. Porozmawiam z rodziną i wtedy napiszę więcej.

EDIT: HM kontaktowała się ze mną w sprawie Skype, ale później bez słowa zniknęli z profilu.


Czytaj dalej »

środa, 8 marca 2017

Match #1

0
HD: Financial Services/Banking
HM: Financial Services/Banking
HK: Boy (age: 8); Girl (age: 4)
Location: New Milford, NJ

Nie mogę w to uwierzyć! Pierwsza rodzinka na profilu! Przeczytałam ich dosyć krótki list, ale poza tym mają wszystko wypełnione, więc jestem pozytywnie nastawiona. Umówiliśmy się na Skype'a w sobotę o 12pm NY Time. Rodzinka jest z New Milford, NJ, a co więcej - pół godziny do midtown Manhattan. Postaram się więcej powiedzieć po planowanym Skypie. Nawet nie wiecie jak się cieszę!

EDIT: Wczoraj rozmawiałam z nimi na Skype. Byłam tak zestresowana, przez co bałam się, że słowa nie powiem. U mnie była godzina 18, ale spóźnili się prawie pół godziny, więc zaczęliśmy jakoś koło wpół do dziewiętnastej. Moim oczom ukazała się cała rodzina: HD, HM i dzieciaki. A. pokazał mi medal, który dostał grając w koszykarskich mistrzostwach. Na szczęście nie było co się stresować, bo udało nam się trochę pożartować. Więcej pytałam ich, niż oni mnie. Jestem bardzo pozytywnie nastawiona! Wspominałam, że HD ma polskie korzenie? Według mnie jest to duży plus! Powiedzieli, że chcą być ze mną w kontakcie, więc jestem pozytywnie nastawiona. Kto wie, może to być mój PM. Fingers crossed!  


Czytaj dalej »

środa, 24 sierpnia 2016

Spotkanie informacyjne Cultural Care w Poznaniu + Interview

0
Wczoraj o godzinie 18 odbyło się spotkanie informacyjne Cultural Care Au Pair w Poznaniu. Z racji tego, że jestem z Leszna, stwierdziłam, że byłoby to spotkanie, na które warto byłoby się wybrać. Pociąg, którym musiałam dojechać był już o 14.39, więc w Poznaniu byłam około godziny 16. Dzięki temu zdążyłam pójść na koktajl do COSTA COFFEE. Ten z burakiem jest przepyszny, polecam! Około godziny 17 zaczęłam się zbierać, bo też dokładnie nie wiedziałam, gdzie znajduje się miejsce, do którego mam się udać. Na szczęście Google Maps pomocny i około 17.40 znalazłam owe miejsce. Z racji tego, że zostało mi jeszcze trochę czasu udałam się poznański rynek, który okazał się być przepiękny. Godzina 17.55 ruszyłam na podaną ulicę i jak się okazało byłam pierwszą dziewczyną, która się zjawiła. Końcowo byłam tylko ja i jeszcze jedna dziewczyna. Spotkanie rozpoczęło się od wypełnienia pewnych papierków, a potem Pani tudzież Ania, bo tak kazała do siebie mówić rozpoczęła prezentację. Muszę przyznać, że bardzo pozytywnie odebrałam wszystko co przekazała. Zaproponowała mi również Interview,  który odbył się od razu po prezentacji. Ania jako była Au Pair opowiedziała jak wyglądał jej rok w Stanach i jak potrafi  on zmienić czyjeś życie. Nic, tylko wyjeżdżać!

Jeśli chodzi o Interview to muszę przyznać, że byłam bardzo zestresowana, bo tak właściwie nie wiedziałam czego się spodziewać. Ania zadała mi dwa pytania po angielsku, a reszta była po polsku. Okazało się, że niepotrzebnie zjadł mnie stres. Pytania, te po angielsku dotyczyły potrawy, którą bym przyrządziła. Co to jest i jak ją zrobić? Drugie pytanie dotyczyło tęsknoty za domem i jak bym sobie z nią poradziła. Pytania po polsku głównie dotyczyły host family i relacji z dziećmi. Poza tym pytała jak wyobrażam sobie Stany Zjednoczone i mój rok tam. 

Teraz pozostaje tylko uzupełnić aplikacje, rozpoczęłam dzisiaj a już mam 68%! 
Mam  nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem i już niedługo rozpocznę mój amerykański sen.
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia