niedziela, 13 sierpnia 2017

TRAINING SCHOOL

Po 13 godzinach lotu, godzinie na lotnisku JFK oraz godzinie jazdy autobusem w końcu dotarłam do Au Pair Training School. Na nogach byłam ponad 30 godzin więc wzięłam prysznic i ruszyłam prosto do łóżka.
Następny dzień, śniadanie 7:30. W tym tygodniu było prawie 500 Au Pair więc byliśmy podzieleni na dwie grupy: A i B.
Muszę przyznać, że wybór był dosyć spory, ale ja zdecydowałam się na bajgla oraz kubek owoców. Każdego dnia.


Jeśli chodzi o obiad to nie zawsze mi smakował, ale może jest spowodowane nieprzystosowaniem się do amerykańskich przypraw.


Zajęcia wbrew pozorom były bardzo interesujące, jako że Nicole, nasza nauczycielka, mówiła o przykładach z życia wziętych. Poza tym była doświadczoną nianią. Przy okazji poznałam wielu interesujących ludzi np. Ashley z Południowej Afryki, z którą miałyśmy wiele wspólnych tematów.
Campus należał do Hofstra University w Hempstead, NY. Jest bardzo ładny, do stołówki nie jest daleko. 10 minut zajmuję dojście z miejsca, w których spałyśmy do klas, w których odbywały się zajęcia.
 
 
 
 
 

 
 
 

0 Czytaj dalej »

niedziela, 23 lipca 2017

Gifts for the host family

7
Wylot za dwa tygodnie, walizki kupione, prezenty dla rodziny goszczącej również. Wiedziałam, że łatwo nie pójdzie, bo tak, jak oni niewiele wiedzą o mnie, tak ja niewiele wiem o nich. Zdecydowałam się postawić na klasykę, choć jeden z prezentów zdecydowanie wyróżnia się z tłumu. 
Zacznijmy od dzieci:
  • Dziewczynka (6 lat): 


W tym przypadku zdecydowałam się na kolorowankę z motywem Polski. Klocki z motywem ludowym dopełniają zestaw, który zamierzam wręczyć sześciolatce.
Kolorowanka: http://www.empik.com/
Klocki z motywem ludowym: https://folkstar.pl/

  • Chłopiec (3 lata):
Zakup prezentu dla trzyletniego chłopca sprawił mi kłopot. Chciałam podarować mu coś, co nie tylko bawi, ale i uczy. Po dłuższych poszukiwaniach zdecydowałam się na kolorowanki polsko-angielskie. 


Kolorowanki polsko-angielskie: https://dedalus.pl/

  • Dziewczynka (8 lat):
Czas na prezent, który wyróżnia się z tłumu. Dobrym prezentem dla ośmioletniej dziewczynki nie będą kolorowanki, kucyki, lalki. Po rozmowie z Au Pair, która aktualnie przebywa z rodziną postawiłam na... FISZKI. Chciałabym nauczyć ją podstawowych zwrotów w języku polskim, dlatego twierdzę, że jest to dobry pomysł. 

Fiszki: https://www.fiszki.pl/

To wszystko co podaruje dzieciom, nie licząc słodyczy. Rodzicom goszczącym zdecydowałam się dać wspólny prezent. Postawiłam na zestaw ludowy - dwa kubki + herbata, książka kucharska w języku angielskim oraz magnes z Krakowa. 




  • Słodycze:
Zdecydowałam się na Michałki kokosowe oraz Mieszankę Krakowską od Wawela. Planuję dokupić krówki oraz Ptasie Mleczko.

Czytaj dalej »

sobota, 1 lipca 2017

Your visa has been approved!

0
Nie taki diabeł straszny jak go malują!
Zacznijmy od początku...
Nie jestem w stanie powiedzieć jak bardzo jestem rozczarowana polskimi kolejami. Pochodzę z Leszna w województwie wielkopolskim, więc droga do Warszawy zajmuje mi ponad 4,5 godziny, wliczając przesiadkę w Poznaniu. Zdecydowałam się pojechać dzień wcześniej, jako że nie było takiego połączenia, które pozwoliłoby mi stawić się w ambasadzie o godzinie 10:30. W Warszawie miałam być o 13:26, a ostatecznie byłam przed 16. Najprawdopodobniej było to spowodowane nawałnicami, przez co połamane drzewa leżały na torach. Pierwszy posiłek jadłam o 7 rano przed wyjazdem, a kolejny po godzinie 17, bo pociąg nie posiadał wagonu barowego, ani ja nie miałam czasu by pójść do sklepu w momencie przesiadki. Mój błąd, że nie zdecydowałam się wziąć prowiantu ze sobą. Krążyłam po Warszawie szukając wegańskiej restauracji, którą odwiedziłam podczas mojego poprzedniego pobytu, lecz na chęciach się skończyło, nie znalazłam. Zdecydowałam się zamówić pizzę w restauracji "CZYLI". HA! Cała pizza dla mnie! I tak dzień się skończył, bo nie miałam już energii by pozwiedzać. 
Czy tylko ja się tak stresowałam idąc do ambasady? Zacznijmy od tego, że rozmowa była na 10:30, a ja już o 7:00 byłam na nogach. Pomijając fakt, że z apartamentu do ambasady miałam 10 minut pieszo. Trafiłam bez problemu, jednak przed budynkiem stały dwie kolejki, jedna (krótsza) prowadziła do głównych drzwi, druga znaczne dłuższa po wizy dyplomatyczne. Weszłam do środka, jeden z urzędników sprawdził mój paszport, kolejnym krokiem była kontrola bardzo podobna do tej, która przeprowadzana jest na lotnisku. Ponadto, każdy aplikujący o wizę musi oddać wyłączony telefon, dostaje numer, po rozmowie może go odzyskać. Kolejne okienko to sprawdzenie paszportu, kolejny z urzędników sprawdza dokument ze zdjęciem wydrukowany ze strony, w której aplikujemy o wizę. Dostajemy wlepkę z kodem kreskowym i kierujemy się do kolejnego okienka, by zeskanować odciski palców. Pani przekazuje numer i kierujemy się do kolejnego już ostatniego okienka, ALE trzeba poczekać w kolejce. Na szczęście w tej części pomieszczenia były krzesła. Wszystko idzie bardzo sprawnie. W momencie zajęcia miejsca była 10:45 a numer, który był wyświetlany na tablicy to A132. Moim był A174. Mniej więcej o 11:15 przyszła moja kolej. Pani konsul rozluźniła atmosferę już pierwszym zdaniem."Hi! How are you?". Potem zadawała pytania, które dotyczyły miejsca pobytu, doświadczenia z dziećmi, iloma dziećmi się będę opiekować, co planuje po powrocie, co chcę studiować. I tyle! Usłyszałam to magiczne zdanie: "Your visa has been approved! Have a great year!". 
Tak jak dzień rozpoczął się wspaniale, tak polskie koleje znowu zdecydowały mi się go zepsuć. Pociąg powrotny miał być o godzinie 14:19. Ostatecznie wyjechałam przed 18:00, a w Lesznie byłam o 01:00 w nocy, bo musiałam jeszcze poczekać na przesiadkę w Poznaniu.
Wnioski:
  1. Nie polecam podróży polskimi kolejami. 
  2. Stres związany z wizytą w ambasadzie jest całkowicie zbędny.

 Źródło: http://archiwum.radiozet.pl/tags/view/Wiadomosci/Polska/Warszawa

Czytaj dalej »

czwartek, 8 czerwca 2017

Waiting for the appointment!

3
Przyszedł czas, w którym w końcu wypełniłam podanie o wizę J-1. Przyznam się, że dokumenty dostałam miesiąc temu, bądź nawet wcześniej, ale ze względu na maturę oraz intensywną naukę zdecydowałam się to przełożyć na później. Pierwszym krokiem było zrobienie zdjęcia, a muszę przyznać, że nie jestem osobą, która z uśmiechem na twarzy idzie do fotografa. Samo wypełnianie podań oraz umówienie się na spotkanie zajęło mi niespełna dwie godziny. Zdecydowałam się pojechać do Warszawy, jako że zdaniem Cultural Care jest to miejsce, w którym jest wyższe prawdopodobieństwo, że tą wizę dostaniemy. Zdecydowałam się umówić na 30 czerwca, bo wcześniejsze terminy mi nie pasowały ze względu na wyjazd. Poza tym pierwsza dostępna data, która widniała w systemie to był 22 czerwca. Mam nadzieję, że spotkanie przebiegnie pomyślnie i 7 sierpnia spełni się moje marzenie. 
Miłego dnia! 









Czytaj dalej »

sobota, 18 marca 2017

PERFECT MATCH

1
Jak z pewnością można się domyślić, moim perfect match'em jest rodzinka nr 3. Rozmawialiśmy dwukrotnie, najpierw z całą rodziną, później tylko z Host Mom. Druga rozmowa bardziej opierała się na pytaniach dotyczących dzieci, m.in czy poradziłabym sobie z przewijaniem pieluchy. Pokazała mi nawet kuchnię jak spytałam o gotowanie! Biorą Au Pair na wakacje, co jest dla mnie dużym plusem. Zimą na narty! Miasto nie jest duże, ale tylko pół godziny do Bostonu. Boston = Harvard University = moje marzenie. 

Pozostaje mi tylko zapłacić za program + ubezpieczenie, wypełnić wszystkie papiery, wypełnić podanie o wizę i mogę się w 100% przygotowywać do wyjazdu. 
EDIT:
Wylatuje 7 sierpnia - 123 days left! 

Let's the journey begin! 




Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia